Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji w Polityce prywatności.
akceptuję

Baby on board - "Z Polą przez Polskę"

Podróż wzdłuż Wisły z żoną Kasią i córką Polą

Podróż wzdłuż Wisły z żoną Kasią i córką Polą

Dziennik wyprawy

POCZĄTEK - ŹRÓDŁA WISŁY, ISTEBNA, KRAKÓW
Źródła Wisły to pierwszy etap naszej podróży. Jesteśmy dobrze przygotowani. W plecaku termos, jedzenie, ciepłe ubranie, no i pampersy oczywiście. Pola w nosidełkach na moich plecach – trasa na Baranią Górę jest zbyt długa, by mała szła samodzielnie. Wokół las. Cisza. Słońce przebija się pomiędzy gałęziami. Czuć zapach skał i wilgoci. Można tak iść bez końca. Ale jednak nie… Pola ma inne zdanie. Może jest jej niewygodnie, może zimno, a może nudno. Głośno protestuje. A źródeł Wisły ani śladu. Szybka decyzja o odwrocie. Jak nie tym razem, to może kiedy indziej.

Następny dzień spędzamy w Istebnej. Odwiedzamy panią Celinę Kukuczkę. Przed nami drewniana willa z pięknym ogrodem. To rodzinny dom Jurka Kukuczki, obecnie muzeum poświęcone słynnemu himalaiście. Mnóstwo pamiątek – zdjęcia, medale, puchary, sprzęt wspinaczkowy. Wydaje się, że czas stanął w miejscu. Wieczór spędzamy w ogrodzie. Na stole tort i herbata. Rozmawiamy o wszystkim. Jest miło, serdecznie. Tylko Jurka brakuje…

Dalej w stronę Koniakowa. Czekają na nas państwo Kohutowie. Specjalnie dla nas ubrali swoje góralskie stroje. Jemy wspaniałe oscypki. Idziemy do zagrody, by obejrzeć owce. Dla Poli to zupełna nowość.

Chodzimy po łące nieopodal domu, w którym zatrzymaliśmy się na nocleg. Trawa wysoka po kolana, wokół wspaniałe widoki. Nagle widzimy, że z naszym psiakiem dzieje się coś niedobrego. Traci przytomność. Szybko szukamy weterynarza. W lecznicy mówią nam, że przypuszczalnie Aja ukąsiła żmija. Lekarz udziela mu fachowej pomocy i wszystko dobrze się kończy. Dowiadujemy się przy okazji, że pobliskie łąki, po których tak lubiliśmy spacerować, to znane w okolicy siedlisko żmij. Strach pomyśleć, co by było, gdyby wąż ukosił dziecko. Odpędzamy jednak złe myśli. Czas wyruszać w dalszą drogę…

KRAKÓW
Kraków kochają wszyscy – miejscowi i przyjezdni. Kochał go też Jan Paweł II. Pokazujemy Poli pomnik Ojca Świętego pod oknem Kurii Krakowskiej. Przypominam sobie, jak będąc z Jasiem Melą na biegunie północnym wysłaliśmy Ojcu Świętemu telegram dziękując mu za modlitwę. Później, już w drodze na biegun południowy, dostaliśmy telegram z Watykanu. Dodał nam sił i wiary, że uda nam się dojść do celu. I udało się…

Zabieramy Polę na planty. Dochodzimy do jaskini smoka wawelskiego i szukamy go z Polą w środku. A tu niespodzianka, smok stoi tuż obok jaskini. Pola zachwycona. A jak jeszcze gad zaczął ziać ogniem, to już nie może oderwać od niego wzroku. Patrzy, patrzy i za nic nie chce iść dalej. Widać, że to dla niej wielkie przeżycie – właśnie zobaczyła bohatera swoich bajek.

KAZIMIERZ DOLNY
Baliśmy się, że w Kazimierz, przez wszechobecny tłum turystów, stracił swoją tajemnicę. Ale nie, dalej jest magiczny. To miejsce, gdzie sen miesza się z rzeczywistością. Malutkie miejsce nad Wisłą pełne piękna.
Odwiedzamy malarza pejzaży Jerzego Gnatowskiego. Pola pierwszy raz maluje farbami. Rozmawiamy długo z panem Jerzym, o tym, że nie sam efekt – namalowany obraz czy zdobyty biegun – jest ważny, ale droga do niego. Pola biega po sadzie. Uczymy się od niej beztroski, naśladujemy ją, by czerpać radość z każdego poranka.

Później spotykamy Marka Mencina – marzyciela, który pokochał wodę i Wisłę. Zbudował tratwę, którą pływa sobie po rzece. Spędzamy z nim przyjemny wieczór na brzegiem, jemy wspólny posiłek. Pan Marek proponuje, żebyśmy przepłynęli kawałek jego tratwą. Pola odmawia, ale z zachwytem patrzy, jak wchodzę na „pokład”. Obie z Kasią przyglądają się mojemu spływowi rzeką.

Wieczorem jesteśmy już zmęczeni. Oczy się dosłownie zamykają. Taka podróż pozwala poczuć, że się żyje, smakować każdy moment.

Następnego dnia wybieramy się do wąwozu lessowego nieopodal Kazimierza. Przy drodze zauważamy korzenie łudząco przypominające smoka. „Zobacz Pola, to smok” – mówię. Przygląda się uważnie, porównuje z tym, którego widziała na Wawelu. „To nie smok” – stwierdza, ale omija korzenie szerokim łukiem. Nigdy nie wiadomo.

Nasz przewodnik pokazuje nam jeszcze jeden cud wąwozu. Pomiędzy korzeniami można znaleźć „lessowe laleczki”, kawałki lessu, przypominające postacie ludzkie. Podarowałem dwie Poli, będzie miała pamiątkę z podróży.

WARSZAWA
Muzeum Powstania Warszawskiego. Tak bardzo byłem ciekaw reakcji Poli na to, co tam zobaczy. Oglądamy na wystawie zdjęcia dzieci takich małych jak Pola. Okazało się, że pan Maciej Roszkowski, kierownik działu ekspozycji, w dniu wybuchu powstania, miał tyle lat, co dziś Pola. Przypominamy sobie popularny kiedyś wierszyk: „-Kto ty jesteś? – Polak mały…”. Ciekawe, co Pola będzie pamiętała z tego miejsca.

Następnego dnia wybieramy się na rejs po warszawskim odcinku Wisły. Zaprosiła nas fundacja „Ja Wisła”. Pan Przemek Pasek, założyciel fundacji, opowiada o historii rzeki, o porcie nadwiślańskim i jego pozostałościach, które mają już 102 lata.

Na koniec jedziemy na spotkanie z warszawską Syrenką. Pola zachwycona, koniecznie chce się na nią wdrapać. Mówimy, jej że Syrenka broni Warszawy, ale przecież takie małe dziecko nie wie, co to znaczy, nie rozumie, jak można walczyć ze sobą. Dla niej to piękna pani, która trzyma patyk…

TORUŃ
Wystawa „Świat Toruńskiego Piernika”. Pola zachwycona ciastkami – bierze z koszyczka pierniki i częstuje wszystkich po kolei. Słuchamy opowieści Marii Gessek o tym, jak robi się prawdziwe, pyszne pierniki. Teraz czas na ich pieczenie. Pola z pomocą pani Marii wyrabia ciasto, wypełnia formę, która trafia do pieca. Roznosi się apetyczny zapach. Pyszności.

Później odwiedzamy Rodzinny Dom Dziecka prowadzony przez Iwonę i Aleksandra Halotów, gdzie opowiadam dzieciakom o moich wyprawach. Mały jedenastoletni Maciek szczególnie interesuje się naszą podróżą z Jaśkiem Melą na bieguny. Kto wie, może i on kiedyś odbędzie podobną wyprawę?

Później jeszcze wizyta w Planetarium i późnym popołudniem rejs stateczkiem po Wiśle. Jest przyjemnie, ciepło, słońce powoli zachodzi i wszystko wokół wygląda niezwykle ładnie. Pola też zadowolona, cały rejs spędza stojąc na środku łodzi i wpatrując się w krajobraz.

KASZUBY
Kolejny przystanek na naszej podróży leży trochę w oddaleniu od Wisły. Za Bydgoszczą odbijamy w lewo i kierujemy się wzdłuż rzeki Brdy do miejscowości Brusy i nad Jezioro Charzykowskie. Nad jego brzegami urodziła się kiedyś moja babcia, a ja tu, niedaleko w 1987 roku robiłem patent sternika jachtowego. W przystani jachtowej w starej księdze znajduję mój wpis, ślad po tym, jak kiedyś uczyłem się tu pływać. Niesamowite! Wydaje się, że czas stanął w miejscu, wszystko jest tak jak pamiętam to sprzed lat. Piękne miejsce.

W Brusach odwiedzamy Józefa Chełmowskiego, bartnika robiącego z drewna piękne, zdobione ule. Jest nawet jeden w kształcie pingwina. Pola z zainteresowaniem ogląda ule – podobają jej się te barwne postacie, zwierzęta, drzewa i rośliny.

GDAŃSK
Wracamy do Gdańska, miejsca gdzie narodziła się nowa, wolna Polska. Spacerujemy po starówce miasta, idziemy pod stocznię, gdzie wszystko się zaczęło. Odwiedzamy też Park Oliwski, gdzie oglądamy wystawę „Polska z lotu ptaka”. Na niektórych zdjęciach widać Wisłę. Pokazuję Poli rzekę wzdłuż której wędrowaliśmy.