Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji w Polityce prywatności.
akceptuję

Atlantyk

PRZEPŁYNIĘCIE ATLANTYKU KATAMARANEM „POLPHARMA-WARTA” W 14 DNI

PRZEPŁYNIĘCIE ATLANTYKU KATAMARANEM „POLPHARMA-WARTA” W 14 DNI

Dziennik wyprawy

11 LUTEGO 2000 - PRZED STARTEM
Jesteśmy w Puero Sherry koło Kadyksu nad Oceanem Atlantyckim. Stąd wyruszymy drogą Krzysztofa Kolumba, klasyczną trasą z Kadyksu do San Salwador.

Mieliśmy właśnie inspekcję, która decydowała czy jacht nadaje się do odbycia trasy. Inspekcja wypadła pomyślnie i w tej chwili w zasadzie czekamy na pogodę, na pomyślne wiatry, na silne wiatry, z którymi moglibyśmy dopłynąć do pasatów na wysokości Wysp Kanaryjskich i stamtąd w kierunku San Salwador. Prognozy są takie, że najwcześniej będzie dobrze wiało w sobotę, w nocy z soboty na niedzielę, lub w niedzielę. W każdym razie powinien przejść front, padać deszcz i jak skończy padać powinniśmy wyruszyć. Zobaczymy jak to będzie.

1. DZIEŃ 13 LUTEGO 2000
Rejs rozpoczęty! Wypłynęliśmy kilkanaście minut po ósmej. Wieje z prędkością 15-20 węzłów, płyniemy około 15 węzłów, ale chwilami osiągamy 25.

Na początku mieliśmy trochę problemów z żaglem, poszedł nam genaker. Były też kłopoty z bukszprytem, ale udało nam się go naprawić i płyniemy. Mamy nadzieję, że zrobimy ten rekord, że pokonamy tą trasę w rekordowym czasie. Chociaż na początku wiatry były słabe, teraz jest już dużo lepiej. Pokonaliśmy około 180 mil.

2. DZIEŃ 14 LUTEGO 2000
Płynie nam się bardzo dobrze i jutro rano powinniśmy osiągnąć Wyspy Kanaryjskie i minąć punkt kontrolny. Od startu przepłynęliśmy 480 Mm. Przez ostatnią dobę nadal utrzymał się kierunek wiatru z NE, więc musieliśmy halsować. To trochę obniża naszą średnią prędkość, bo trzeba nadkładać dystans. Prognozy na kolejne dni są dobre i postaramy się uzyskać przewagę nad „Jet Services”.

3. DZIEŃ 15 LUTEGO 2000
Po dwóch dobach nasza pozycja różni się od pozycji katamaranu Jet Services o 9 mil, czyli wciąż mamy duże szanse na pobicie rekordu trasy Kolumba. Nasza średnia prędkość to 13,2 węzła i dzisiaj o godzinie 14.33 UTC, 712 Mm od Kadyksu, minęliśmy punkt kontrolny na Grand Canaria. Ludzie na motorówce sprawdzali, czy rzeczywiście przepłynęliśmy koło wyspy. W tej chwili dzieli nas od San Salvador około 3100 Mm. Płyniemy z dużą prędkością, czasami do 25 węzłów. Nasze nastroje są bardzo dobre i wierzymy, że pobijemy rekord tej trasy.

4. DZIEŃ 16 LUTEGO 2000
Przytrafiła nam się awaria, która mimo, że szybko została usunięta, zabrała nam około 40 minut, (złamane trzy górne listwy, dwie z nich naprawiliśmy, robiąc krótsze z dłuższych ułamanych części). W tej chwili żeglujemy bez trzeciej listwy. Kierunek wiatru skręcił na E i nie jest zbyt korzystny. Pomimo tego, kiedy tylko się da, staramy się żeglować szybko i po \\\\'\\\\' kresce\\\\'\\\\'.

5. DZIEŃ 17 LUTEGO 2000
Dopadła nas awaria systemu łączności i komunikacja z lądem jest utrudniona. Pewnie zawiniły złe połączenia kabli lub duża wilgotność powietrza. Uruchomiliśmy system Inmarsat C. Wiatr dosyć niekorzystny- idziemy pod niego i pod fale, trudno osiągnąć duże prędkości.

6. DZIEŃ 18 LUTEGO 2000
Za nami ciężka noc. Wiał wiatr o sile 9 B i walczyliśmy z żaglami. Rankiem wiatr nagle przycichł i jacht zaczęło spychać w przeciwnym kierunku. Richard Block, jeden z członków załogi, miał mały wypadek. Fala podrzuciła go na siatce i po uderzeniu ma problemy z kręgosłupem. Na szczęście jego stan nie wymaga ewakuacji z jachtu, ale jego dyspozycyjność jest znacznie ograniczona. Mimo tego Richard stara się w pełni uczestniczyć w wachtach.

Przez ostatnie dwa dni zrobiliśmy łącznie 600 Mm i średnio płyniemy 12,5 węzła, maksymalnie robiliśmy nawet 32 węzły. Mieliśmy drobną awarię steru (sterociągów), zrzuciliśmy grota, przez kilka minut przy silnym wietrze nie mieliśmy kontroli nad jachtem. Jest dobry wiatr. Siła ok. 6 B, płyniemy dosyć szybko. Wszystko idzie dobrze i mimo chwilowych trudności wierzymy, że nadrobimy straty i uda nam się pobić rekord. U celu powinniśmy być około 24 lutego.

7. DZIEŃ 19 LUTEGO 2000
Znów musimy halsować, wieje ze wschodu, jakieś 3-4 B. Mamy dobrą prędkość 15 węzłów, ale przez halsowanie średnia jest niższa.

8. DZIEŃ 20 LUTEGO 2000
Na pozycji 25N 65W rozbudował się niż. Trzeba go ominąć prawą burtą, bo inaczej dostaniemy się w strefę przeciwnych wiatrów. Płyniemy z prędkością 16 węzłów.

9. DZIEŃ 21 LUTEGO 2000
Przepłynęliśmy 2.500 mil, zostało nam jeszcze 1.500. Mamy w tej chwili około 100 mil przewagi nad Jet Services. Warunki są zmienne. Informacje o pogodzie niezbyt dobre. Wiatry są bardzo słabe. Niemniej będziemy walczyli do końca. Pozostały nam jakieś 4,5 doby do zakończenia wyścigu.

10. DZIEŃ 22 LUTEGO 2000
Do mety zostało nam 1197 Mm. Jeżeli utrzymamy dotychczasową średnią prędkość w rejsie (13 węzłów) powinniśmy dotrzeć do celu w nocy z piątku na sobotę - czyli dwa dni przed upływem wymaganego kwalifikacyjnego czasu do regat THE RACE 2000.

11. DZIEŃ 23 LUTEGO 2000
Jesteśmy zadowoleni, że pomimo wszystkich awarii ocieramy się o rekord. Najważniejszą sprawą jest jednak teraz uzyskanie kwalifikacji do regat THE RACE. Wokół jachtu co chwila pojawiają się latające ryby, które wpadają na siatkę pomiędzy pływakami. Wyrzucamy je z powrotem do oceanu.

13. DZIEŃ 25 LUTEGO 2000
Straciliśmy maszt, ale kontynuujemy żeglugę. Zerwała się podwięź wantowa, maszt stracił jedno z mocowań i się złamał. Kikut masztu uderzał o jeden z kadłubów jachtu, co przy każdej fali groziło uszkodzeniem jachtu. Ratując sytuację odcięliśmy go razem z takielunkiem i wyrzuciliśmy do wody. Bom ocalał dzięki bezpośredniemu mocowaniu do przedniej belki łączącej kadłuby. Postawiliśmy go pionowo i mamy teraz maszt prowizoryczny.

Płyniemy z prędkością pomiędzy 8 a 10 węzłów. Do mety już niedaleko, powinno udać nam się dopłynąć.

15. DZIEŃ 27 LUTEGO 2000
O godzinie 14:41:30 GMT osiągnęliśmy metę mając w zapasie 1 dzień 9 godzin 1 minutę i 23 sekundy. Po przepłynięciu 3885 Mm zakwalifikowaliśmy się więc do udziału w regatach THE RACE 2000. Ostatnie 544 Mm przepłynęliśmy z prowizorycznym masztem.