Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji w Polityce prywatności.
akceptuję

Pontonem dookoła Bałtyku

Pięciodniowy rejs wokół Bałtyku z okazji obchodów 25-lecia Solidarnośc

Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku
Pontonem dookoła Bałtyku

Pięciodniowy rejs wokół Bałtyku z okazji obchodów 25-lecia Solidarnośc

Czy w pięć dni można opłynąć pontonem Bałtyk? Nikt jeszcze nie podjął się podobnej próby. Pomyślałem, że taki rejs mógłby być świetnym treningiem i próbą przed większymi wyprawami: opłynięciem Spitsbergenu lub przepłynięciem Atlantyku. Nie chciałem jednak, by była to jedynie próba bicia kolejnego rekordu. Projektem udało mi się zainteresować przedstawicieli NSZZ “Solidarność”. Zbliżało się właśnie się 25-lecia powstania Związku i podpisania porozumień sierpniowych. Rejs dookoła Bałtyku mógł być ciekawym sposobem na uczczenie jubileuszu i promowanie idei Związku poza granicami Polski. W imieniu „Solidarności” chciałem zaprosić mieszkańców państw nadbałtyckich na gdańskie uroczystości – listy podpisane przez Prezydenta Lecha Wałęsę oraz Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza miałem wręczyć przedstawicielom ambasad RP oraz reprezentantom władz miasta podczas postojów w portach na trasie wyprawy. Aby dobrze wykorzystać długie godziny spędzone na wodzie, podjęliśmy też współpracę z Urzędem Morskim w Gdyni. Mieliśmy przeprowadzić badania naukowe dotyczące m.in. wykorzystania automatycznego systemu identyfikacji jednostek pływających AIS.

Moimi współtowarzyszami zostali: Mirosław Kukułka, specjalista ratownictwa oraz Wojciech Ostrowski, fotograf i operator filmowy, z którym wcześniej odbyłem już kilka wypraw.

Plan zakładał pokonanie około 2 tys. km w 5 pięć dni. Portami do których mieliśmy zawinąć były: Karlskrona, Visby, Tallin, Ryga i Kłajpeda. Nasz ponton - Parker RIB 750 Baltic – pomieścił naszą trójkę oraz trochę sprzętu i bagażu, który schowaliśmy do plastikowych, wodoodpornych pojemników.

Wyruszyliśmy 8. sierpnia. Zgodnie z planem następnego dnia minęliśmy Bornholm i przybiliśmy do Karlskrony. Od tego momentu, jak często to już bywało podczas moich poprzednich wypraw, rozpoczął się wyścig z czasem i zmagania z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Na noc musieliśmy zostać w porcie – fala była zbyt duża, by płynąć dalej. Trzeciego dnia udało nam się dotrzeć do Gotlandii, ale wiatr o sile 8-9 stopni Beauforta nie pozwolił nam już na dotarcie do Talinna. Sztorm, który szalał na Bałtyku przybierał na sile, fala osiągała siedem metrów. Dostaliśmy informację o akcji ratowniczej niedaleko Kaliningradu – polski jacht „Rzeszowiak” stracił masz i niebezpiecznie dryfował, jeden z członków załogi wypadł za burtę i zaginął.

Podjęliśmy decyzję o zmianie kursu i skierowaliśmy się od razu w stronę Rygi, mając nadzieję, że w ten sposób ominiemy najgorszą burzę. Stamtąd chcieliśmy płynąć do litewskiej Kłajpedy, ale sztorm nie dawał za wygraną – udało nam się jedynie przybić do portu oddalonego 50 km od miasta, gdzie wręczyliśmy Konsulowi zaproszenie. W sobotę 13 sierpnia z kilkugodzinnym opóźnieniem byliśmy znów w Sopocie. Rejs dookoła Bałtyku zajął nam 6 dni, podczas których zużyliśmy w sumie 2 tony paliwa i przepłynęliśmy ponad 2 tys. kilometrów.

UCZESTNICY

Marek Kamiński
Mirosław Kukułka
Wojciech Ostrowski