Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji w Polityce prywatności.
akceptuję

Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.

Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs statkiem do portu Safi w Maroko.
Rejs do Maroko był drugą, samodzielną wyprawą statkiem towarowym. O możliwości wykupienia miejsca w kabinie w ramach,,rejsów okrężnych\'\' statków, które przewożą np. węgiel dowiedziałem się rok wcześniej. Wtedy też wypłynąłem w pierwszy rejs. Była to kilkudniowa podróż do Danii.

Prawie całe wakacje pracowałem, żeby zarobić na wyprawę. Trochę dołożyli rodzice. Ale nie było to drogie przedsięwzięcie, bo płaciłem tyle co za jedzenie i kabinę.

Z załogą statku „Górnik" popłynąłem do portu Safi i z powrotem, tak jak pływają statki towarowe.

Przeżyłem ciężki sztorm w Zatoce Biskajskiej. To był 1979 rok, trwały właśnie regaty wokół Anglii. Zatonęło wiele jachtów, w kabinie radiooficera z wypiekami na twarzy śledziłem przebieg akcji ratunkowej.

Ta podróż to wiele wrażeń. Dużo czasu spędzałem na mostku. Oglądałem brzegi klifów i statki mijane po drodze. Pamiętam delfiny skaczące przed dziobem i zauważonego wieloryba. Przekonałem się także, że poczta butelkowa naprawdę działa! Wyrzuciłem kilka listów i dostałem odpowiedzi na nie!

Po kilkunastu dniach w morzu, dopłynęliśmy do Safi. Zetknięcie się z inną kulturą to ogromne emocje dla czternastolatka. Wszystko nowe: ramadan, kabza, jedzenie, muzyka.

Droga powrotna upłynęła równie szybko. Dzięki statkowej bibliotece poznałem historię Maroka. Na statku był telewizor, który odbierał różne programy. Gdy przepływaliśmy koło Hiszpanii leciał serial „Ja Klaudiusz". Wtedy w Polsce też trwała emisja tego serialu, ale o dziwo w Hiszpanii emisja rozpoczęła się później niż u nas, więc nie można było zobaczyć jak rozwinie się akcja. Na statku był też basen wypełniony morską wodą. Najwięcej jednak czasu poświęcałem poznawaniu rytmu życia na statku, języka marynarzy, ich problemów, przyrządzania posiłków.