Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji w Polityce prywatności.
akceptuję

Letnia Ekspedycja Wisła

Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Letnia Ekspedycja Wisła
Uwielbiam kajakarstwo. W czasie studiów uczestniczyłem w spływach kajakowych po wielu polskich rzekach. Podczas moich wypraw miałem wielokrotnie okazję pływać po jednych z najdzikszych rzek świata, takich jak Amazonka czy Usumacinta. Latem, razem z Kasią również często kajakujemy po pomorskich rzekach.

Pomysł na Ekspedycję Wisła nie zrodził się tak po prostu. Zainspirowała mnie moja przyjaciółka, również podróżniczka – Liv Arnesen. Podczas jednego z naszych spotkań, powiedziała mi o pewnej zbieżności nazw. Po norwesku Nørpolen i Sørpolen oznacza - Północ i Południe Polski, jak również Północny i Południowy Biegun!

Zapoznałem się z wieloma publikacjami dotyczącymi Wisły. Ciekawiły mnie różne wątki, zarówno te ekologiczne, jak również historyczne i społeczne. Uświadomiłem sobie wtedy, że Polacy zapomnieli o Wiśle, dlatego przygotowując się do projektu, postawiłem sobie za główny cel - przywrócenie Polakom Wisły. Wiem, że upłynie wiele czasu zanim Wiśle przywróci się jej dawną pozycję, jeśli w ogóle to nastąpi, jednak myślę, że warto wspierać taką idee.
Wraz z kilkunastoosobową grupą młodzieży z kilku państw świata przepłynąłem łącznie 959 km. Po drodze zatrzymaliśmy się w blisko 30 miejscowościach, gdzie spotykaliśmy się ze społecznością lokalną i dyskutowaliśmy na temat możliwości rozwoju Wisły oraz jej zagrożeniach.
Wyprawę rozpoczęliśmy na Baraniej Górze, po której oprowadził nas Jacek Bożek, twórca Ekologiczno-Kulturalnego Klubu Gaja. Dotarliśmy do źródeł Wisły - Białej i Czarnej Wisełki. Natomiast spływ kajakowy, ze względu na niski poziom wody o tej porze roku, zaczęliśmy w Oświęcimiu, a zakończyliśmy wpływając na Bałtyk.

Podczas ekspedycji odkrywaliśmy przede wszystkim Wisłę, ale Wisła bez miast, miasteczek i wsi nad nią położnych nie miałaby takiego znaczenia i oczywiście na odwrót, więc dużo czasu spędziliśmy również na poznawaniu nadwiślańskich miejscowości. W Oświęcimiu odwiedziliśmy obóz koncentracyjny, w którym widzieliśmy pomieszczenia z protezami, włosami, krematorium oraz celę śmierci, gdzie zginął męczeńską śmiercią m.in. św. Maksymilian Kolbe. Te widoki były wstrząsające. To miejsce symbolizuje klęskę człowieka. Jednak Oświęcim to nie tylko miejsce zagłady Żydów. Chociaż postrzeganie tego miasta przez pryzmat holocaustu jest najbardziej upowszechnione, Oświęcim to również miasto multikulturowe. Przebywając tam mieliśmy okazję posłuchać historii dziejów Romów, Żydów i Katolików zamieszkujących to miasto.

Zawitaliśmy również do przepięknego Tyńca, gdzie spędziliśmy weekend na odnowie duszy u Ojców Benedyktynów. Okazało się, że akurat w tym czasie, kiedy przebywaliśmy w opactwie, była tam prezentowana wystawa obrazów Mariana Kołodzieja. Podczas gdy, w Oświęcimiu oglądałem mury i przedmioty opowiadające o tragedii ludzkości, to w Tyńcu na obrazach zobaczyłem prawdziwe twarze ofiar. Marian Kołodziej sam był więźniem oświęcimskiego obozu, jednak udało mu się przeżyć i na swoich obrazach przedstawił świadectwo historii.

Ważnym punktem Ekspedycji było również zwiedzanie dużych miast nadwiślańskich, jak np. Kraków, Warszawa czy Toruń poprzez tzw. gry miejskie polegające, m.in. na szukaniu ciszy, dzikiej przyrody czy gwiazd w wielkim mieście. Ten sposób poznawania miast ma być impulsem dla wychowawców i nauczycieli na do organizowanie innych niż zwykle wycieczek krajoznawczych.
Zatrzymywaliśmy się w małych miejscowościach lezących tuż nad Wisłą, które przyciągały nas swoją historią. Przykładem takiego miejsca może być Piotrawino. Według legendy doszło tam do konfliktu między św. Stanisławem a Bolesławem Śmiałym. Poza tym, nawet sam Jan Długosz przebywał w Piotrawinie, co zresztą opisał w jednym ze swoich dzieł. Co jeszcze ciekawsze, najstarsze znalezione ślady działalności gospodarczej człowieka w tej miejscowości pochodzą ze starożytności, a dokładnie z neolitu.

Byliśmy również w Płocku – mieście, gdzie siostra Faustyna miała objawienie oraz, które kojarzy mi się z książkami Edwarda Stachury. Z kolei podczas postoju we Włocławku uczciliśmy pamięć bestialsko zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszko.
Podczas Ekspedycji Wisła podążaliśmy szlakiem zamków. Jednym z najbardziej ekscytujących miejsc były ruiny zamku w Bobrownikach. Byliśmy również na zamku w Świeciu, Gniewie, który był kiedyś siedzibą Jana III Sobieskiego oraz Malborku. Na Pomorzu znajduje się ponad 100 zamków – można powiedzieć, że tworzą one prawdziwy mikrokosmos.

Wiele miejsc przyciągnęło nas różnymi ciekawostkami. Na przykład wieś Gołąb położona w okolicach Kazimierza Dolnego skusiła nas nadzwyczajnymi rowerami, które prezentowane były w Muzeum Nietypowych Rowerów i Pijaństwa. Z kolei tuż za Miszawą widzieliśmy jedyny w swoim rodzaju prom bocznokołowy, podobny do tych, które pływały po Missisipi. Z kolei w Chrystkowie zwiedzaliśmy Chatę Mennonicką z 1770 roku i poznaliśmy historię Menonitów - ludu raczej słabo znanego w Polsce.
Zbliżając się do Dęblina widzieliśmy przelatujące nisko nad nami samoloty wojskowe. Nic w tym dziwnego, ponieważ znajduje się tam „Szkoła Orląt”. Mój przyjaciel Krzysztof Urbanowicz jest bratankiem Witolda Urbanowicza - dowódcy Dywizjonu 303. Szkolił się on właśnie tu w Dęblinie, jak zresztą również pozostali polscy piloci, którzy walczyli w Bitwie o Anglię. Krzysztof jakiś czas temu podarował mi pamiętniki swojego stryja, dzięki którym mogłem poznać historię od naocznych świadków.

Ekspedycja Wisła miała także wymiar ekologiczny. Poza zbieraniem próbek wody i szukaniem zagrożonego żółwia błotnego, nasza grupa zatrzymywała się w unikatowo przyrodniczych miejscach, takich jak np. Kobylnica. Znajduje się tam stacja badawcza – Centrum Badań Ekologicznych PAN. Mieliśmy okazję przyjrzeć się z bliska działalności ornitologów badających życie mew oraz innych ptaków w ich naturalnych siedliskach.
Z kolei w Warszawie odbyła się konferencja naukowa w Sejmie oraz BioBlitz, czyli zawody naukowe, podczas których naukowcy ścigali się, kto znajdzie i opisze najwięcej zwierząt lub roślin w jak najkrótszym czasie. Uczestniczyli w nim naukowcy z Centrum Badań Ekologicznych PAN w Dziekanowie Leśnym, którzy od rana przez cały dzień poszukiwali, a następnie prezentowali swoje znaleziska i wyniki badań. BioBlitz odbyło się na plaży LaPlaya w Warszawie. W sumie podczas spotkania naliczono aż 433 gatunków form życia. Imponująca liczba! Warto wspomnieć, że tuż przed Grudziądzem widzieliśmy cztery szybujące nad nami orły bieliki.

Nasza wyprawa to również liczne spotkania z ludźmi, w tym przede wszystkim mieszkańcami regionów nadwiślańskich. W pamięci utkwiło mi szczególnie spotkanie w Tczewie, gdzie czekała na nas grupa strażaków – przedszkolaków. Wyglądali przeuroczo! Mieli na sobie stroje i hełmy strażackie. W kilku spotkaniach towarzyszył nam Jasiek Mela, który opowiadał o swoich przeżyciach i doświadczeniach w malowniczy sposób. Największą uwagę skupiał, gdy mówił o nie poddawaniu się, podtrzymywaniu nadziei i przełamywaniu barier. Wszystkie spotkania były bardzo inspirujące i ciepłe. Poruszaliśmy na nich różne tematy, nie tylko te łatwe. Próbowaliśmy również znaleźć odpowiedzi na wiele trudnych pytań, na które często nie ma jednej dobrej odpowiedzi. W Oświęcimiu spotkaliśmy się z uczestnikami Expresu Solidarności, natomiast w Gdańsku wzięliśmy udział w Forum Młodych. Oba te spotkania były zorganizowane przez Europejskie Centrum Solidarności.

Jednym z głównych celów Ekspedycji Wisła było pokazanie ludziom, że nie ma rzeczy niemożliwych i osoby niepełnosprawne mogą praktykować te same aktywności, co pełnosprawni. Dowodem na to było uczestnictwo Macieja Urbaniaka – chłopaka na wózku, który doskonale poradził sobie w kajakowaniu po Wiśle.

Naszej wyprawie towarzyszyła piękna pogoda. Wiał niezbyt silny wiatr i świeciło słońce. Robiliśmy często postoje na wiślnych łachach. Były one pokryte pięknym białym piaskiem. Można śmiało powiedzieć, że dominował na nich prawdziwie polinezyjski, a może i afrykański krajobraz.
Wisła to dzika rzeka i w niczym nie ustępuje Amazonce, czy Nilowi. Jestem przekonany, że drzemie w niej ogromy potencjał turystyczny, ale nie tylko. Myślę, że przyszedł czas by wrócić do korzeni i przywrócić Wiśle jej pierwotne znaczenie. Jestem przekonany, że Wisła to prawdziwy diament, który powinien zostać oprawiony i podziwiany.
Płynąc Wisłą zrodził się we mnie nowy pomysł – samotnego spływu Wisłą zimą.


UCZESTNICY
Marek Kamiński 
Liv Arnesen
Kristin Olsen
Paulina Latsone
Viestus Lusis
Edmund Gruchała
Andrzej Burczyk
Magdalena Ziemińska
Anna Stobińska
Dariusz Mielewczyk
Mateusz Kaczyński
Maciej Pytlik
Kamil Szczepanik
Łukasz Krajewski
Bartek Białas
Wojtek Lewandowski
Sylwia Szmid
Maciej Urbaniak
Jan Kowalewski
Jerzy Szalejko
Adrian Dymarczyk
Marianna Zych
Magdalena Giec
Krzysztof Wilkowski